Naturalnie jak zawsze wszelki
kubus |Władysławowo |Wyposażenie łazienek

„Naturalnie jak zawsze wszelki medal miał dwie strony. Również po latach ujawniło się wiele rzeczy pochlebnych dla naszego wywiadu — historia już zaczyna oceniać wartość jego wkładu w naszej walce z Niemcami; ukazało się dużo ciekawych dokumentów, że chociaż się wymieni
Bitwą o tajemnicą Kazaczuka lub pamiętnik ministra Gawrońskiego, posła naszego w Wiedniu w czasie Ansciiłussu daje on chlubne świadectwa działalności oficerów i ajentów podległych ataszatowi wojskowemu BP, a nade wszystko trafności ich diagnoz oraz znajomości różnych chodów. Wszystko to też prawda — i była to druga strona .medalu. Jednakże w opisywanej dobie tylko pierwsza strona w Częstochowie była znana i widzialna. Strona ta — plotkarska — wywołać mogła i wywoływała jeno dwie reakcje albo w rodzaju reakcji staruszka adwokata Powścinowskiego, albo w rodzaju reakcji młodziutkiej Jagusi.
Wciąż leżała na kanapie, dygocąc i poruszając zbolałymi palcami nóg. Obowiązek! obowiązek wobec państwowej wagi. Jak go spełnić O, w takich chwilach — jak wiemy — była pełna presence desprit. Owa podpowiedziała jej, że przede wszystkim należy uśpić uwagę tej Wachickiej, a więc zachować się wobec niej tak, jak gdyby wciąż jej była uległa. Jak gdyby była jej sojuszniczką i usłużną zauszniczką. Telefon stał obok kanapy — majorowa, falując piersią i wciąż nie tracąc bezcennego czasu, porwała za słuchawkę, by zadzwonić do... do klasztoru na Jasnej Górze. Tam trochę zdziwiła oo. paulinów swymi błaganiami, by podano jej zaraz, ale to koniecznie zaraz adres jakiegoś księdza, wszystko jednokogo, byle był pokryty siwizną i wyglądał jak poczciwyproboszcz wiejski w wyświechtanej sutannie. — Ojciec mnie rozumie — dokończyła. Ale zaniepokojony ojciec paulin nic nie mógł zrozumieć jak na złość, aż w końcu pomyślał że tu idzie o ostatnie namaszczenie, i stąd ten popłoch i poniekąd maligna osoby do niego telefonującej, widocznie krewnej jakiejś odlatującej w niebo duszyczki — Nie, proszę kochanego ojca, tu nie chodzi o żadr.e namaszczenie! — zawołała z rozpaczą. — Tu chodzi o sprawę państwowej wagi!... — Ojciec paulin, któremu zabiła tym ćwieka w głowę, naturalnie potrzebował czasu do namysłu i by jakoś ochłonąć, bo przez minutę co najmniej słychać było tylko sapania. No i coś jakby szept odmawianej modlitwy. Wreszcie zmienionym głosem wymienił nazwisko księdza Siakowskiego, goszczącego akurat nś plebanii tam a tam, na plebanii, co to miała taki a taki numer telefonu. Czując się prawie jak telefonista, w Sztabie Głównym, Jagusia z tym samym pośpiechem zaraz jęła paluszkiem wykręcać na tarczy liczby tego numeru. Owszem, ksiądz Siakowski mieszkał na plebanii i wkrótce się odezwał.“(5)



wolters kluwer opinie |program lojalnościowy |mieszkania Warszawa