długi weekend majowy mazury |Randki internetowe |Okna
„— Taką rączkę miewają tylko królowe! A nóżka... jak u wieszczki!... Co za rozum, skromność! Baronie, twoja córka to skarb!
To powiedziawszy, książę uścisnął rękę barona, ukłonił się Andrei i odszedł.
Baron pozostał sam na sam z Andreą. Był nieco zakłopotany, ponieważ dziewczyna spoglądała nań przenikliwie, okazując niewzruszony spokój.
— Zdaje mi się, ojcze, że marszałek mówił o wręczeniu mi dowodu łaski królewskiej. Cóż to takiego
— Hm!... — mruknął baron i pomyślał — Interesowna... Nie przypuszczałem, ale to tym lepiej.
Wyjął z kieszeni szkatułkę i podał córce, która otworzyła ją wydając lekki okrzyk.
— Czy podobają ci się te klejnoty — zapytał baron.
Była to piękna kolia z pereł łączonych dwunastu brylantami, kolczyki i diadem brylantowy na głowę. Całość warta była z pewnością trzydzieści tysięcy talarów.
— Ach, mój Boże! — zawołała Andrea. — Król chyba omylił się. Wstydziłabym się nosić coś takiego, nie mając odpowiednich sukien... Te klejnoty są dla mnie zbyt piękne!
— Ofiarowawszy ci takie klejnoty, król nie zostawi cię bez sukien — zauważył baron.
— Ależ ojcze...!
— Czyż myślisz, że moje zasługi nie godne są takiej łaski króla
— Przepraszam cię, ojcze. — odpowiedziała Andrea spuszczając oczy i dodając po chwili — Nie będę nosiła tych brylantów.“(15)
Bukmacher |studio fotograficzne |kubus
„— Taką rączkę miewają tylko królowe! A nóżka... jak u wieszczki!... Co za rozum, skromność! Baronie, twoja córka to skarb!
To powiedziawszy, książę uścisnął rękę barona, ukłonił się Andrei i odszedł.
Baron pozostał sam na sam z Andreą. Był nieco zakłopotany, ponieważ dziewczyna spoglądała nań przenikliwie, okazując niewzruszony spokój.
— Zdaje mi się, ojcze, że marszałek mówił o wręczeniu mi dowodu łaski królewskiej. Cóż to takiego
— Hm!... — mruknął baron i pomyślał — Interesowna... Nie przypuszczałem, ale to tym lepiej.
Wyjął z kieszeni szkatułkę i podał córce, która otworzyła ją wydając lekki okrzyk.
— Czy podobają ci się te klejnoty — zapytał baron.
Była to piękna kolia z pereł łączonych dwunastu brylantami, kolczyki i diadem brylantowy na głowę. Całość warta była z pewnością trzydzieści tysięcy talarów.
— Ach, mój Boże! — zawołała Andrea. — Król chyba omylił się. Wstydziłabym się nosić coś takiego, nie mając odpowiednich sukien... Te klejnoty są dla mnie zbyt piękne!
— Ofiarowawszy ci takie klejnoty, król nie zostawi cię bez sukien — zauważył baron.
— Ależ ojcze...!
— Czyż myślisz, że moje zasługi nie godne są takiej łaski króla
— Przepraszam cię, ojcze. — odpowiedziała Andrea spuszczając oczy i dodając po chwili — Nie będę nosiła tych brylantów.“(15)
Bukmacher |studio fotograficzne |kubus